Kiedy przyjechałam na sesję do 4,5 miesięcznej Oli, w domu czekała na mnie uśmiechnięta, wyspana i najedzona mała modelka. Oleńka bardzo chętnie pozowała, nie płakała, nie marudziła, nie miała żadnych niezwykłych zachcianek (nawet w kwestii (nie)zakładania czapeczek). Słowem – współpracowała najlepiej, jak tylko mogła.
Przyznaję się: w konkurencji przyciągania uwagi Oli, zdecydowany prym wiedli jej rodzice – Mała przez większość czasu nie spuszczała z nich wzroku.
Muszę wspomnieć też o tym, że atmosfera podczas robienia zdjęć była momentami naprawdę gorąca, a rodzice Oli – Małgosia i Marcin, po tej sesji naprawdę są świetnie przygotowani do kibicowania na Euro 2012 ;)