Większość z nas fotografuje. W czasach, kiedy aparat fotograficzny w telefonie komórkowym stał się pakietem minimum – możliwość robienia zdjęć ma każdy. Profesjonaliści i zapaleńcy biegają z dużymi (i ciężkimi), mniej lub bardziej zaawansowanymi lustrzankami, a i amatorzy z niewielkimi acz nowoczesnymi kompaktami niewiele im ustępują.

Także każdy rodzic wraz z pojawieniem się dzieciaków naturalnie staje się ich pierwszym fanem i nieodłącznym paparazzi wypływając na szerokie wody fotografii noworodkowej, niemowlęcej i dziecięcej. Ci, którzy stawiając na treść nie przejmują się za bardzo formą, zapisują otaczającą rzeczywistość czym się da. Ci bardziej ambitni stale wzbogacają zawartość swojej torby fotograficznej wertując sieć w poszukiwaniu pomysłów na kolejne sprzętowe zakupy ;)

 

Na pewno jest z tym więcej zachodu i z pewnością wiąże się to z większymi nakładami finansowymi bo zdjęcia trzeba wybrać, dostarczyć do labu, odebrać z labu, zapłacić i nas koniec zakomponować w rodzinnym albumie. Ale – uwierzcie mi – naprawdę warto! Można oczywiście zamiast albumu używać elektronicznej ramki, ale moim zdaniem oldskulowe albumy (nawet te nadgryzione zębem czasu) mają dużo więcej uroku niż bezduszna ramka.

 

Bez względu na zaawansowanie zarówno jedni, jak i drudzy w pewnym momencie staja przed pytaniem co dalej z tymi zdjęciami?

Naturalną konsekwencją uprawiania fotografii cyfrowej jest jej archiwizacja. Najczęściej, najprościej, najmniej bezpiecznie zdjęcia przechowujemy na dyskach naszych komputerów osobistych. Większość z tych fotografii, o ile w ogóle przetrwają próbę czasu, nigdy nie będzie miało szczęścia ich kiedykolwiek opuścić…

Niestety, wbrew pozorom zapis cyfrowy jest bardzo ulotny. Stare przysłowie mówi, że ludzi dzielimy na tych którzy robią backupy danych i tych, którzy wkrótce będą je robić!

Profesjonaliści nie mają wyjścia, po zgraniu materiału z kart pamięci pliki trafiają na twardy dysk, następnie do kopii zapasowej a później do kopii kopii kopii zapasowej. Amatorzy nie zawsze mają tyle wiedzy i samozaparcia a wypadki chodzą po ludziach i kończy się to różnie…
Niektórzy kupują od razu pojemne karty pamięci: 16, 32, 64… GB aby całkowicie wyeliminować zgrywania zdjęć gdziekolwiek – w ten sposób nie jeden i nie dwóch pozbyło się zdjęć z całego roku fotografowania, gdy na urlopie zgubili, lub skradziono im aparat wraz z zawartością.
Ci “sprytniejsi” w miarę cyklicznie zrzucają zawartość kart pamięci na swoje komputery osobiste i śpią spokojnie do czasu, gdy w takim nie padnie dysk tak skutecznie, że nie da się zeń odzyskać danych, albo nieostrożnie pozostawiony w samochodzie komputer brutalnie zmieni właściciela. Takimi oto wypadkami ci “sprytniejsi” potrafią się pozbyć dokumentacji całego dzieciństwa swoich pociech włączając w to bezcenne pliki video.

Stare przysłowie mówi, że ludzi dzielimy na tych, którzy robią backupy danych i tych, którzy będą je robić. Jeśli zależy wam na zdjęciach, które robicie wykosztujcie się na dodatkowy dysk zewnętrzny, trzymajcie go w bezpiecznym miejscu i systematycznie zapisujcie tam kopie swojej twórczości. Co dwie kopie to nie jedna – a utraconych zdjęć, plików video których powtórzyć nie sposób (szczególnie zdjęć noworodkowych i niemowlęcych), mających dla nas taką wartość sentymentalną nikt nam nie odda.

Dlatego zdecydowaną przewagę nad archiwami cyfrowymi mają te tradycyjne – analogowe, czyli wszelkiego rodzaju odbitki i wydruki, dzięki którym zdjęcia trafiają na nośnik dla nich przeznaczony czyli papier. Dla osób nie zajmujących się fotografią zawodowo, robienie zdjęć to sposób na zatrzymanie czasu, wspomnień, ludzi i miejsc do których dzięki fotografiom po latach chętnie wracamy pamięcią. Bez względu na to, czy są to zdjęcia z naszych wymarzonych wakacji w tropikach, uroczystości rodzinnych, szkolnych czy pierwszych lat życia naszego dziecka – jeśli przybiorą formę drukowaną na pewno pozostaną z nami na długie lata (o ile oczywiście nie spotka ich żaden kataklizm).

W dodatku współczesne media drukowane dają nam tak szeroka paletę stylów i możliwości, że każdy bez problemu znajdzie optymalny dla siebie sposób prezentacji zdjęć. I tak poczynając od klasycznych odbitek z DOBREGO labu czy wielkoformatowych wydruków na papierach fotograficznych, piankach, płótnie, folii a nawet metalowej blasze, mamy do dyspozycji albumy. Dziś obok albumów tradycyjnych z wyklejanymi zdjęciami, coraz popularniejsze stają się fotoalbumy z sztywnymi kartami fotograficznej jakości oraz fotoksiążki drukowane na cienkim papierze na wzór tradycyjnych albumów z księgarni. Nic tylko brać, wybierać i cieszyć się pięknymi fotografiami w zasięgu ręki i unplugt ;)

Wszystkie powyższe propozycje prezentacji zdjęć znajdują się w ofercie Sweedkid Studio. Możecie powierzyć ich wykonanie nam wraz z realizacją sesji dziecięcej, zyskując gwarancję druku najwyższej jakości u sprawdzonych podwykonawców lub samodzielnie zlecić wydruki z plików wysokiej rozdzielczości jakie otrzymujecie od nas na nośniku cyfrowym.